Menu główne

Kto jest online

Na forum jest 4 użytkowników :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 2 gości (oraz 1 botów)

Najwięcej użytkowników (18) było obecnych 23 Cze 2010, 21:15

Zarejestrowani użytkownicy: UnionJack


Activity over the last 24 hours

New Posts 13 • New Topics 0 • New users 2


11 Users active over the last 24 hours: Fajter, Fenrir, JollyRoger, Mikiotor, Ninjin, Pewien Gość, piotrmau5, Solar, Ula, UnionJack, zyzio

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Redaktorzy

Ostatnie tematy na forum

Tekst polityczny
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 25 Lip 2010, 20:08

Tak to już jakoś jest, że w polityce nigdy nic nie wychodzi. Ale zwykle wszelkie niepowodzenia są efektem bardziej lub mniej misternego planu, a nie ślepego losu. Jednego dnia mamy dwóch braci Kaczyńskich, a tu nagle zostaje tylko jeden. Jednego dnia bracia Kaczyńscy są najbardziej znienawidzonymi politykami w kraju, a tu nagle okazuje się, że kraj mimo wszystko pogrąża się w żałobie, gdy jeden z braci ginie.

Z pewnością przypominacie sobie te wszystkie superdowcipne żarty. Te same gazety, które przez większą część kwietnia ścigały się ze sobą, kto napisze wznioślejszą elegię na cześć zmarłego prezydenta (z litości nie wymieniam tytułów), jeszcze niedawno, również na wyścigi, publikowały na przemian zdjęcia Lecha i Jarosława w różnych głupich sytuacjach, pozach, minach.
Clou tych publikacji zwykle było niewyszukane: niski wzrost, skojarzenia z drobiem albo jakaś wpadka językowa. Zajmowały się tym nawet najpoważniejsze (czy raczej: aspirujące do miana najpoważniejszych) media. Po katastrofie nagle okazało się, że prasa jest w posiadaniu normalnych zdjęć pana prezydenta. I jakoś nikogo już nie śmieszył Irasiad. Wszyscy zgodnym chórkiem przyznali, że Lech wielkim mężem stanu był.

Tak, wiem. De mortuis... Żałoba jest żałobą i trudno oczekiwać, aby ktoś w imię swoich wcześniejszych poglądów politycznych teraz mówił: a w sumie to się cieszę, że ten samolot się rozbił. Fajnie by jednak było, gdyby ktoś z tych tłumów Polaków rzewnie opłakujących prezydenta popukał się w swoją zakutą pałę i doszedł do wniosku, że przez te ostatnie pięć lat trochę się był zapędził w…Więcej...

Komentarze: 8

 

Awatar użytkownika
Skryba
26 Lip 2010, 00:37

Pewien Gość napisał:Musimy też wprowadzić karę śmierci, już nawet nie dlatego, że domaga się tego przeważająca większość społeczeństwa [...]


Gdzie mogę znaleźć jakiekolwiek źródło, potwierdzające Twoją powyższą tezę?

Peace,
Skryba.

PS. Tekst dosyć... pesymistyczny.


Awatar użytkownika
Pewien Gość
26 Lip 2010, 18:35

Skryba napisał:Gdzie mogę znaleźć jakiekolwiek źródło, potwierdzające Twoją powyższą tezę?


Chociażby tutaj:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title, ... omosc.html


Awatar użytkownika
Fenrir
05 Sie 2010, 11:44

Kurde, powiedzmy sobie szczerze - Pewnemu Gościowi nijak nie idzie pisanie tekstów, które nie są podlane mocną dawką ironii i sarkazmu...


Awatar użytkownika
UnionJack
17 Sie 2010, 02:25

Piotr: Musimy też wprowadzić karę śmierci, już nawet nie dlatego, że domaga się tego przeważająca większość społeczeństwa i że w państwie, które śmie nazywać się demokratycznym wypadałoby szanować zdanie większości...

To jest Piotrek złe rozumienie demokracji. Demokracja wcale nie polega na tym, że zawsze robi się tak, jak sobie tego większość życzy. Gdyby tak było, to w Polsce nie byłoby podatków, wszystko byłoby za darmo, pedofilii kastrowano by tępym nożem, gejów trzymano w klatkach, a połowa ulic nosiłaby imię Jana Pawła. Tak się jedna składa, że demokracja - z definicji - to coś więcej niż system oparty na władzy wybieranej w wolnych i konkurencyjnych wyborach przez większość społeczeństwa uczestniczącą w głosowaniu. To także, w ujęciu demokracji liberalnej, oparcie systemu na rządach jawnie stanowionego prawa oraz przestrzeganie praw człowieka. A jednym z najważniejszych elementów praw człowieka - czy się to komuś podoba czy nie - jest zakaz kary śmierci (Protokoły: 6 i 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Stąd też ja wysnuwam właśnie odmienny wniosek: demokratyczny kraj nie powinien dopuszczać kary śmierci, nawet jeśli większość społeczeństwa się za nią opowiada.

A fobia przeciwko UE to przesada: inflacja prawa występowała już u nas zanim weszliśmy do UE i zanim zaczęliśmy się doń przygotowywać.


Awatar użytkownika
Pewien Gość
17 Sie 2010, 20:59

UnionJack napisał:
To jest Piotrek złe rozumienie demokracji. Demokracja wcale nie polega na tym, że zawsze robi się tak, jak sobie tego większość życzy. Gdyby tak było, to w Polsce nie byłoby podatków, wszystko byłoby za darmo, pedofilii kastrowano by tępym nożem, gejów trzymano w klatkach, a połowa ulic nosiłaby imię Jana Pawła.


Zauważ, że wzmianka o poparciu społeczeństwa nie jest bynajmniej użyta w roli argumentu.

Ale co mi tam - pójdę ci na rękę i udam, że była:


Tak się jedna składa, że demokracja - z definicji - to (...) oparcie systemu na rządach jawnie stanowionego prawa oraz przestrzeganie praw człowieka. A jednym z najważniejszych elementów praw człowieka - czy się to komuś podoba czy nie - jest zakaz kary śmierci (Protokoły: 6 i 13 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka).


Innymi słowy w demokracji nie jest ważne, co myślą obywatele, ważne co jest zapisane w protokołach? To nie demokracja, tylko biurokracja. Pamiętaj o tym, że prawo stanowi się po to, by ułatwić życie ludziom, a nie odwrotnie. Zapisy o zakazie kary śmierci znalazły się na swoich miejscach zapewne wbrew woli obywateli państw, które uczestniczyły w wyżej wymienionej konwencji i prawdopodobnie nawet bez wiedzy tychże obywateli. Czyli w standardowym trybie podejmowania decyzji w UE. Jak, nie przymierzając, tajemniczo pojawiające się przykazania na ścianie stodoły w "Folwarku zwierzęcym". Nadal nazywasz eurokołchoz demokracją?


Awatar użytkownika
Fenrir
18 Sie 2010, 09:25

W drugiej kwestii akurat się zgodzę - mami się nas pięknymi zapisami, by później po cichu interpretować je dowolnie albo zmieniać bez naszej wiedzy...


Awatar użytkownika
UnionJack
18 Sie 2010, 11:09

Piotrek: Innymi słowy w demokracji nie jest ważne, co myślą obywatele, ważne co jest zapisane w protokołach? To nie demokracja, tylko biurokracja. Pamiętaj o tym, że prawo stanowi się po to, by ułatwić życie ludziom, a nie odwrotnie.


Generalnie cały powyższy dylemat opiera się na odpowiedzi na pytanie: "Czy władzy wszystko wolno". Przyjęcie Twojego punktu widzenia ("ważne co myślą obywatele") prowadzi do odpowiedzi: "Władzy wolno wszystko, po warunkiem że ma to poparcie w społeczeństwie". Taki system to nie demokracja, tylko dyktatura większości. Większości wcale nie wolno wszystkiego: ma ona obowiązek przestrzegać podstawowych praw człowieka i praw mniejszości. I nie wolno ich naruszać nawet wówczas, gdy rozwiązanie takie umożliwiałoby poprawę życia obywateli (i tak np.: nie wolno w państwie przestrzegającym praw człowieka wydać ustawy, która pozbawiałaby na grupową nacjonalizację własności prywatnej). Gdyby uznać, że jest odwrotnie, to właściwie cały rozdział Konstytucji "prawo, wolności i obowiązki człowieka i obywatela" byłby symboliczny, bo władzy i tak by było wszystko wolno; w demokracji uznaje się jednak, że ustawa, która narusza ten rozdział, jest niekonstytucyjna i TK po odpowiednim wniosku usuwa ją z systemu prawnego.

Piotrek: Zapisy o zakazie kary śmierci znalazły się na swoich miejscach zapewne wbrew woli obywateli państw, które uczestniczyły w wyżej wymienionej konwencji i prawdopodobnie nawet bez wiedzy tychże obywateli. Czyli w standardowym trybie podejmowania decyzji w UE.


Dwie uwagi na marginesie: konwencja w tym miejscu oznacza nie spotkanie, meeting rządów - a dokument, tj. umowę międzynarodową. To raz. Dwa, że Europejska Konwencja Praw Człowieka to nie dokument Unii Europejskiej, a Rady Europy. EKPCz została przygotowana przez Radę i ratyfikowana przez jej Państwa a obecnie jej ratyfikacja jest wymogiem, by państwo stało się członkiem Rady Europy. Zwracam Ci jednak uwagę, że Protokoły nr 6 i 13 są fakultatywne i Państwo mogą choć nie muszą ich ratyfikować. Obecnie jednak zakaz kary śmierci w czasie pokoju jest standardem europejskim: konwencję tę ratyfikowały wszystkie państwa RE z wyjątkiem Rosji (w Rosji jednak karę śmierci w czasie pokoju tamtejszy TK uznał za niekonstytucyjną).

Znalazłem dziś następujące badania poparcia dla kary śmierci: Włochy 23%, Finlandia 29%, Francja 42%, Wielka Brytania <49-55% (różne wyniki), Czechy 57%.(http://www.deathpenaltyinfo.org/interna ... nd-studies), 44% w Rosji, 46% w Polsce (http://www.angus-reid.com/issue/C9/). Wychodzi z tego, że są kraje, które jasno opowiadają się przeciw karze śmierci, a są kraje, gdzie opinia publiczna jest podzielona. Nie wiem jak wyglądała sytuacja, gdy protokoły były przyjmowane, natomiast w chwili obecnej nie widzę dowodu, by trwały one przeciwko zdecydowanej większości któregoś ze społeczeństw.

Co do zaś demokracji w Unii Europejskiej to rzeczywiście cierpi ona deficyty, dlatego też należy mieć nadzieję, że więcej uprawnień uzyska Parlament Europejski, mniej zaś - Komisja Europejska. Tu akurat się zgadzamy, choć oczywiście z mojej strony zgody na nazwanie UE "eurokołchozem" nie ma, bo ten UPRowski slang po prostu jest nieproporcjonalny do zarzutów jakie UE postawić można.

@ Fenrir: Jeżeli prawo jest zmieniane bez wiedzy społeczeństwa to dlatego, że społeczeństwo ni interesuje się prawem. Ludzie nie znają prawa nie dlatego, że jest przed nimi ukryte, lecz dlatego, że go nie czytają. Naprawdę, byłoby wspaniale, gdyby ludzie zamiast jednego Harlequina, Zmierzchu czy książki fantasy przeczytali Konstytucję RP. A zarówno ona, jak i wszystkie ustawy, a także cały proces legislacyjny są w pełni jawne. Na stronie Sejmu znajdziesz protokoły wszystkich posiedzeń Sejmu i jego komisji (identycznie z Senatem), a także możesz łatwo prześledzić proces legislacyjny każdej z ustaw od mniej więcej 1995 r. (i dlatego napisałem magisterkę nie ruszając się z domu). Ustawy, rozporządzenie i umowy międzynarodowe dostępne są w internecie na stronie ISAP-u. Jeśli ktoś internetu nie ma, to może iść do urzędu wojewódzkiego i tam przeczytać Dziennik Ustaw; z tego co wiem są one też dostępne w urzędach gmin. To nie jest tak, że ludzie nie mają dostępu do prawa: dostęp jest ale się z niego nie korzysta.

Co do "interpretowania dowolnego" - no to oczywiście może się zdarzyć, że jakiś urzędnik zinterpretuje dziwnie jakiś przepis, ale od tego mamy prawo odwołania się do sądu, by się przed czymś takim bronić. A sądu już nie interpretują prawa dowolnie; to, że czasem nie interpretują prawa tak jakby chciał zainteresowany wynika po prostu z tego, że lepiej od zainteresowanego znają (bardzo skomplikowane, ale jednak ustalone w nauce prawa) sposoby wykładni, bo po prostu ktoś je tej wykładni nauczył w czasie długi studiów prawniczych (trzeba studiować prawo 11 lat, by zostać sędzią). A żeby obywatel wiedział, jak się interpretuje prawo, to orzeczenia TK oraz (w ważniejszych sprawach) SN i NSA są publikowane w internecie. W internecie publikowane są też niektóre interpretacje podatkowe urzędów skarbowych. Tak więc nie wiem do końca skąd ten Twój wyrzut:)


Awatar użytkownika
Pewien Gość
20 Sie 2010, 22:02

UnionJack napisał:Taki system to nie demokracja, tylko dyktatura większości. Większości wcale nie wolno wszystkiego: ma ona obowiązek przestrzegać podstawowych praw człowieka i praw mniejszości. I nie wolno ich naruszać nawet wówczas, gdy rozwiązanie takie umożliwiałoby poprawę życia obywateli


Prawem człowieka jest też poczucie bezpieczeństwa. Nie rozumiem, dlaczego mielibyśmy w imię praw jednych pozbawiać praw drugich ludzi. Smutna prawda jest taka, że nie można wszystkim zapewnić wszystkich praw. Chcesz wybudować elektrownię, żeby cały region miał bezawaryjne zasilanie, to musisz komuś pod nosem postawić tę elektrownię - nie można z powodu protestu garstki ludzi ryzykować stabilności energetycznej całego kraju. Podobnie z powodu wydumanych "praw człowieka" nie można wypuszczać na wolność morderców, bo w ten sposób naruszasz prawo do życia pozostałych osób.

Poza tym twoja wizja demokracji opiera się w znacznej mierze na fałszywej przesłance, jakoby politycy wybrani przez nas w wolnych wyborach zawsze robili to, co do nich należy. Wiesz doskonale, że tak nie jest. Trafiają się takie rządy, jak obecnie w Polsce, które to rządy nie realizują żadnej ze swoich obietnic i nawet nie mają zamiaru tego robić. A ty niejako legitymujesz to ich nieróbstwo, mówiąc, że wcale nie muszą robić tego, czego obywatele od nich oczekują.



Dwie uwagi na marginesie: konwencja w tym miejscu oznacza nie spotkanie, meeting rządów - a dokument, tj. umowę międzynarodową. To raz. Dwa, że Europejska Konwencja Praw Człowieka to nie dokument Unii Europejskiej, a Rady Europy. EKPCz została przygotowana przez Radę i ratyfikowana przez jej Państwa a obecnie jej ratyfikacja jest wymogiem, by państwo stało się członkiem Rady Europy. Zwracam Ci jednak uwagę, że Protokoły nr 6 i 13 są fakultatywne i Państwo mogą choć nie muszą ich ratyfikować.


Nie łap mnie za słowa. Nie zamierzam dać się wciągnąć w nowomowę eurolandu. Meetingi, sreetingi, wszystko jedno jak to nazwiesz. Chodzi mi o to, że główną funkcją Unii Europejskiej jest produkowanie setek ton papierów, które nikomu nie są do niczego potrzebne. Hordy urzędników, które muszą obsługiwać ten bałagan, przejadają nasz dobrobyt.


Znalazłem dziś następujące badania poparcia dla kary śmierci: Włochy 23%, Finlandia 29%, Francja 42%, Wielka Brytania <49-55% (różne wyniki), Czechy 57%.(http://www.deathpenaltyinfo.org/interna ... nd-studies), 44% w Rosji, 46% w Polsce (http://www.angus-reid.com/issue/C9/). Wychodzi z tego, że są kraje, które jasno opowiadają się przeciw karze śmierci, a są kraje, gdzie opinia publiczna jest podzielona. Nie wiem jak wyglądała sytuacja, gdy protokoły były przyjmowane, natomiast w chwili obecnej nie widzę dowodu, by trwały one przeciwko zdecydowanej większości któregoś ze społeczeństw.


Pominę fakt, że wynik ankiety na łamach "Rzeczypospolitej" przedstawiasz jako opinię wszystkich Polaków. Nie sprawdzałem pochodzenia pozostałych liczb, ponieważ - jak sam przyznajesz - są to wyniki raczej z ostatnich lat, czyli bez znaczenia. Jeśli mówimy o narzucaniu przepisów siłą, to może jednak wypadałoby przedstawiać wyniki z momentu, kiedy te przepisy były forsowane, hmm? Nie od dziś wiadomo, że politycy manipulują opinią społeczną (wyniki wszelkich wyborów w Polsce również to potwierdzają) i że potrafią ją odwrócić do góry dnem, jeśli mają w tym jakikolwiek interes. Zresztą czy nie zastanawiało cię nigdy, dlaczego najsilniejsze gospodarki świata mają wciąż funkcjonującą karę śmierci, a tracąca obecnie na znaczeniu Europa wiedzie prym w jej zwalczaniu?

I ponownie zapraszam do dyskusji o pozwoleniu na broń palną ;).


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:

Hasło:


Pamiętaj mnie
Ukryj mnie

Zarejestruj się

Statystyki

Wszystkich postów: 1307
Wszystkich tematów: 283
Wszystkich użytkowników: 104
Ostatnio zarejestrowany: piotrmau5