Bardzo fajny tekst taki dynamiczny,miło się czytało. Dla mnie jednak trochę za szybko się wszystko dzieje. Uratował dziewczynę, przyszedł do biura i tego samego dnia został agentem. Ma ogromną wiedzę o wszystkim, nie wiadomo skąd. Jest świetnie wyszkolony w walce wręcz i radzi sobie z kilkoma przeciwnikami, a wcześniej było powiedziane, że wśród kolegów był uważany za "mięczaka", wiec nie wiadomo skąd nagle zamienił się w ninję. Problemem dla mnie( głównym) było to ,że podczas czytania textu, gdy akcja z sielanki zamieniała się w strzelaninę, nie za bardzo wiedziałam o co chodzi. Ktoś tam do kogoś strzela,przychodzi nowy,który okazuje się być "starym". Ogólnie o tym o co chodziło dowiedziałam się pod koniec sceny. Myślę ,że wszystko byłoby idealnie ,gdyby było rozłożone na więcej części- a tak to wiemy wyszło takie "spakowane". Ja wystawiam 5
Służba
Kategoria: Twórczość - epika
PrologTo było w samym środku wakacji. Nie mam pamięci absolutnej i wiele mogłem zapomnieć, lecz postaram się opisać wszystko jak najdokładniej zdołam.
Mam piętnaście lat. Nie uważam się za wyjątkową osobę, po prostu zwyczajny, młody chłopak. Nie piję, nie palę, nie chodzę na imprezy. Nie jestem szczególnie towarzyski. Interesuję się komputerami, militariami i japońską kreską, lubię czytać książki przygodowe i sensacyjne. Swego czasu ćwiczyłem karate, jednak nie zdobyłem w tym wielkiej wprawy. Słucham rocka, czasami podchodzącego pod metal. Nie jestem niezwykły.
Była właśnie jakaś impreza rodzinna u mojego kuzyna. Muzyka grała głośno, wszyscy rozmawiali i śmiali się. Wyszedłem na dwór. Chciałem trochę się przewietrzyć. Z lewej strony usłyszałem krzyk. Może dwa metry przede mną leżała na ziemi dziewczyna. Wyglądała na kogoś w moim wieku, dość wysoka, brunetka z blond pasemkami i zielonymi oczyma. Ubrana w jakąś dżinsową kurtkę i długą do kolan spódnicę. Obok niej stali dwaj zamaskowani mężczyźni. Ich cele były wiadome na pierwszy rzut oka: chcieli zgwałcić nieszczęsną dziewczynę. Widać wbiegła tu, wołając o pomoc, a my nic nie słyszeliśmy przez muzykę. Wciąż nie zauważyli mojej obecności.
- Zostawcie ją! – wrzasnąłem. W moim głosie czuć było wyraźny gniew. Nie zwrócili na mnie większej uwagi. – Powiedziałem, żebyście ją zostawili, debile!
Zeskoczyłem ze schodów, które prowadziły do drzwi wejściowych. Moje wrzaski wciąż nie zwróciły ich większej uwagi. Popatrzyli się na mnie tylko, a w ich oczach dostrzegłem pogardę. Tego było za wiele. Bez uprzedzenia, ja,…Więcej...
Stary... Jeśli ja tylko rzucam okiem na tekst, i już widzę pierwsze nielogiczności (dziewczyna leży na ziemi, nie wiadomo w którą stronę ma głowę, a ty z odległości dwóch metrów potrafisz rozpoznać kolor jej oczu?)
Nie będę wymieniał reszty pierdółek, bo jakieś ograniczenia w komentarzach też są. Wygląda to jak pierwsze opowiadanie pietnastolatka, który chce się czymś pochwalić...
Tak dla ścisłości - przyczepia się do problemów natury rzeczowej,wynikających z zbyt szybkiego tempa akcji.
Po za tym Fenrir weź się sam przyłóż do swojej pracy - bo ostatnia część " Z Popiołów" , była lekko mówiąc "nieproporcjonalna jakością " w stosunku do twoich innych prac.
Więc jeżeli coś komuś wytykamy ludzie - vice versa.
A gdzie jest zapis, że jak piszę, to nie mogę od razu oceniać tych, co także piszą? EHM...
Co do "Z popiołów", to na urlopie wpadłem na pomysł z całkowicie nową fabułą, i przepisuję tekst od nowa (bo adaptacja do nowych warunków możliwa nie była), i obecnie jestem w 6 stronie 2 rozdziału. A że tekst lepszy automatycznie, to mówić nie muszę.
I co do góry twojego postu - nie denerwuj mnie nawet. Sama piszesz o szybkim tempie akcji, a gość miał czas by zobaczyć kolor jej oczu?
Oj ,Chryste błąd po prostu.
Poza tym jak się zastanowić - to była jego dziewczyna, wiec miał chyba okazje zobaczyć jakie ma oczy.
Ewentualnie mógł się schylić i zobaczyć. Kolor oczu nie jest czymś szczególnie trudnym do zauważenia.
Jasne... Pokaż mi fragment na początku, gdzie jest napisane że to jego dziewczyna. I jak widzisz, że kogoś chcą zgwałcić, to schylasz się i najpierw w oczy mu patrzysz?...
Sorry, ale wyznaję zasadę, że jeśli krytyka, to druzgocąca, bo autor może się czegoś nauczyć. Jeśli będę mu słodził, to nic z tego nie wyniesie, i nie poprawi błędów, które popełnia. Mówię to jako autor, który też kiedyś zaczynał, i właśnie kopy w dupę pozwoliły mi poprawić znacząco styl pisarski
O tej na początku, której dojrzał kolor oczu, mimo że leżała na ziemi w odległości dwóch metrów. I skoro napastnicy byli tak łatwo widoczni, to marni to gwałciciele...
W tekście jest masa nielogiczności - zarzuć to lepiej, albo poćwicz, bo marnie to widzę...
Czyli o Annie. Nie pamiętam już, ale jeżeli miał spojrzeć z odległości ok. 2 metrów, biorąc pod uwagę , że była to impreza , a raczej spokojnie nie siedziała - to rzeczywiście nielogiczne.
I skoro napastnicy byli tak łatwo widoczni, to marni to gwałciciele...
Tu się zgodzę - skoro tak łatwo ich zobaczył,to coś nie tak
Ja przyznam, że piszę od jakiegoś czasu i wiem, że najwyższych lotów to nie jest. Tak, jak mówicie, akcja dzieje się szybko, a ja tak samo to piszę, z reguły czytam moje wypociny dopiero, gdy je gdzieś opublikuję (przeważnie wstawię na chomika), więc nielogiczności i błędy mogą się zdarzyć i prawdopodobnie wciąż będą. Wciąż pracuję nad stylem, bo mam poczucie, że zbyt dużo opowiadania to dialog. Jestem wdzięczny za wszelką krytykę, bo - jak Fenrir stwierdził - wytykanie błędów pozwala się poprawić. Co nie zmienia oczywistego faktu, że jeśli ktoś stwierdzi, że mimo błędów jest zwyczajnie fajne, jak właśnie JollyRoger, to dostaję dodatkowej motywacji. Wychodzę z założenia, że im więcej i dłużej będę pisał, tym będzie to lepsze, więc mimo jakości moich obecnych wypocin (które zresztą od tych pisanych dwa-trzy lata temu i tak poprawiły się) mam nadzieję, że w końcu będę pisał na wysokim poziomie. Tak czy siak - obojgu Wam dziękuję.
