Menu główne

Kto jest online

Na forum jest 5 użytkowników :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 3 gości (oraz 1 botów)

Najwięcej użytkowników (18) było obecnych 23 Cze 2010, 21:15

Zarejestrowani użytkownicy: Ula


Activity over the last 24 hours

New Posts 31 • New Topics 4 • New users 2


14 Users active over the last 24 hours: boom, Fenrir, gamemen, Gregorius, Hazardius, JollyRoger, Kakon, marazm, Mikiotor, Ninjin, Pewien Gość, Suwmiarka, tuta158, Ula

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Redaktorzy

Ostatnie tematy na forum

Artykuły

GTA Vice City

przez Spooky 20 Lip 2010, 21:52
Ocena:
(Brak oceny)


5. VII. 1987 r.

Drogi Vladimirze,

Trudno mi w to uwierzyć, ale dokładnie dzisiaj mija okrągły rok, odkąd znalazłem się w tym niesłychanym, wciąż zadziwiającym Twojego przyjaciela mieście, jakim jest Vice City.

Zapewne nie muszę Ci przypominać okoliczności w jakich się tutaj znalazłem. Facet, już niemłody, po kilkunastu latach spędzonych w więzieniu, wychodzi na wolność. Niechętnie widziany w mieście, zostaje wysłany przez pracodawców do jakiegoś turystycznego kurortu na Florydzie.

Przyznaję, z początku nie podobał mi się ten zamysł. Jednak uwierz mi, niemal od wyjścia z pokładu samolotu, spotykały mnie rozmaite przygody. Nigdy wcześniej nie sądziłem, że tak ciekawie może się to wszystko potoczyć. W każdym razie, nie można tego wszystkiego opisać w liście – opowiem Ci o tym przy naszym najbliższym spotkaniu (oby jak najprędzej!). Wspomnę tylko, że przez te dobre kilkadziesiąt dni wytężonej pracy m.in. brałem udział w ekscytujących wyścigach ulicami miasta, dokonywałem różnego rodzaju zamachów, śledziłem podejrzane osoby, a nawet do swych zadań wykorzystywałem helikoptery czy też czołgi! Tak, wiem, brzmi niesłychanie. Ale tak było! Być może uznasz, że przez tutejszy klimat stałem się zbyt pewny siebie, ale myślę, że moje przygody, mogłyby posłużyć scenarzystom do jakiegoś wysokobudżetowego filmu akcji.

Poza wspomnianymi przygodami, spotkałem się także z nieprawdopodobnymi i nieoczekiwanymi zachowaniami ze strony ludzi. Wielu uważałem za przyjaciół, a wręcz towarzyszy broni, którzy okazywali się zdrajcami! Ale poza tymi podłymi tchórzami, na szczęście, spotkałem kilka naprawdę fantastycznych osób. Wspomnę tu np. pułkownika Corteza (ależ mi go brakuje! Musiał, w nieciekawych okolicznościach, opuścić nasze słoneczne Vice City; sam mu w tym zresztą pomagałem), czy Kena Rosenberga – świrniętego (ciężko użyć innego słowa) prawnika (może nawet korzystałeś z jego usług?).

Z pewnością widz mógłby być zadowolony z wizyty w kinie.

No cóż, na dzisiaj kończę – zrobiło się strasznie późno, a jeszcze jutro mam spotkanie z kilkoma ważnymi osobistościami.
Twój przyjaciel,
Tommy


8. VII. 1987 r.

Drogi Vladimirze,

Mam nadzieję, że mój ostatni list dotarł do Ciebie bez przeszkód. Doskonale zdaję sobie sprawę, iż ludzi o naszej profesji ciężko „złapać” (wybacz ten drobny żarcik, przyjacielu).

Dzisiaj chciałbym skupić się na opisie samego miasta. Chyba na starość robię się nieco sentymentalny. Jednakże, mam wrażenie, że moje przygody, jak i samo Vice City, są warte utrwalenia na piśmie (znowu pewność siebie!).

Vice City składa się z czterech wysp. Dwóch większych i tylu mniejszych. Te ostatnie, to kolejno – wyspa dla, ekhem: bogaczy (gdzie się obecnie znajduję) i, jak nazywają ją tutejsi mieszkańcy „wyspa filmowa”. Natomiast te większe z nich, to już tereny bardziej typowe. Jedna jest w większym stopniu przystosowana dla turystów, a druga, dla zwykłych „szarych” mieszkańców.

Żadnym prawem nie mogę narzekać na wygląd miasta. Mogę Cię zapewnić, że jest bardzo ciekawe i piękne Kurorty, port, pole golfowe, a także lotnisko, czy wysokie biurowce. Jak łatwo stwierdzić, Vice City jest niesłychanie zróżnicowane. W szeregu uliczek, nie raz, nie dwa, zdarzyło mi się zgubić. Pomimo, że przebywam tutaj już ponad rok, miasto nie przestaje mi się podobać. Budynki są ładne, estetyczne i to samo można powiedzieć o ulicach, czy przyrodzie. Po prostu nie rażą swym wyglądem, jak to nieraz bywa.

Jak żyję, w żadnym innym miejscu, nie spotkałem tak pięknego wschodu (a co mi tam – zachodu też) Słońca. Zresztą, sam sobie wyobraź: piąta rano, ulica wzdłuż plaży, a Ty jedziesz i jedziesz w rytm wspaniałej muzyki.

O właśnie, niemal zapomniałem – stacje radiowe. W mieście odbiera się ich aż dziewięć. Każda preferuje inny typ muzyki, a w niektórych prowadzi się tylko i wyłącznie pełne dowcipu rozmowy. Szczerze mówiąc, szefowie tychże stacji mają niesłychanie dobry gust. Rozmawiałem z wieloma osobami, z wielu środowisk, a każdy odpowiadał niemal w ten sam sposób: muzyka puszczana w Vice City jest najlepsza! Nasi prezenterzy raczą nas przecież, m.in. takimi sławami jak Michael Jackson, INXS, Bryan Adams, Iron Maiden, czy Kim Wilde (jaki ona ma głos!).

Wracając jednak do samego miasta, a teraz już właściwie do jego mieszkańców. Pomimo zastraszającej liczby podobnych do siebie ludzi, to miasto tętni życiem. Po prostu. Spacerują po ulicach, chodzą do klubów, odpoczywają na plaży, kupują w sklepach, kłócą się na ulicach. Zabawnie jest ich obserwować.

Z pewnością, jako hmm.. obeznanego w temacie, zainteresują Cię tutejsze środki lokomocji. Od razu Cię uspokajam – są genialne. Dysponujemy pięknymi samochodami, a także kilkoma rodzajami motocykli. Mało? Zawsze możesz polatać helikopterem, czy też wsiąść do którejś z łodzi. Nie muszę chyba dodawać, iż niemal wszystkimi pojazdami steruje się bardzo przyjemnie.

Ale na dzisiaj już kończę; nie chcę Cię zanudzić.
Twój przyjaciel,
Tommy


10. VII. 1987 r.
Drogi Vladimirze,

Jako że jutro wyjeżdżam na kilkanaście dni w sprawach, jak to się mówi: nie cierpiących zwłoki, będzie to, póki co, mój ostatni list.

Pewnie zastanawiasz się, co mnie, dość (pomimo wieku...) energicznego człowieka, trzyma w Vice City. Odpowiadam Ci: klimat tego miasta, a także szereg rozrywek, które ono oferuje. Wyobraź sobie, że pewnego dnia wsiadłem do karetki i pomagałem w ratowaniu rannych. Ileż mi to sprawiło frajdy. Ofiarowałem swoją pomoc, także taksówkarzom, strażakom, rozwozicielom pizzy, a nawet policji (no co, człowiek także potrzebuje odmiany...). Do tego po mieście, prawdopodobnie jakiś bogaty ekscentryk, rozrzucił mnóstwo drogocennych figurek. Ich poszukiwanie, sprawia mi naprawdę mnóstwo radości. Poza tym uwielbiam jeździć godzinami samochodem (mój nowy Sentinel jest znakomity) z muzyką w tle. Chyba nie ma nic piękniejszego...

W tym mieście jest przecudnie. Nie wyobrażam sobie, aby kiedyś mi się znudziło.

Mam nadzieję, Vladimirze, że wkrótce mnie odwiedzisz w mojej posiadłości i sam się przekonasz jak tutaj jest wspaniale. Zwłaszcza, że bilet nie jest znowu taki drogi.

Twój przyjaciel,
Tommy

PS. Słyszałem, że syn oficera Payne – Max, chce iść w ślady ojca. Za kilkanaście lat może być naprawdę ciekawie w Nowym Jorku!

 

About the Author
Awatar użytkownika

Spooky has been a member since 28 Cze 2010, 12:03. He/She has posted a total of 4 Artykuły item(s) for a total of 4 post(s).

View all Artykuły (items) by Spooky
Search all posts by Spooky


Zaloguj się

Nazwa użytkownika:

Hasło:


Pamiętaj mnie
Ukryj mnie

Zarejestruj się

Statystyki

Wszystkich postów: 1424
Wszystkich tematów: 300
Wszystkich użytkowników: 106
Ostatnio zarejestrowany: gamemen