Menu główne

Kto jest online

Na forum jest 4 użytkowników :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 3 gości (oraz 0 botów)

Najwięcej użytkowników (18) było obecnych 23 Cze 2010, 21:15

Zarejestrowani użytkownicy: Ula


Activity over the last 24 hours

New Posts 31 • New Topics 4 • New users 2


14 Users active over the last 24 hours: boom, Fenrir, gamemen, Gregorius, Hazardius, JollyRoger, Kakon, marazm, Mikiotor, Ninjin, Pewien Gość, Suwmiarka, tuta158, Ula

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Redaktorzy

Ostatnie tematy na forum

Artykuły

Zwierciadło

przez Mikiotor 20 Lip 2010, 21:09
Ocena:
(Brak oceny)


Kiedyś, bardzo, bardzo dawno temu pewien król imieniem Krostar sprawiedliwie sprawował swe rządy w krainie Meldurgii. Zapewniał on swoim poddanym wszystko to, co było im potrzebne, pomagał biedakom i wysłuchiwał każdego, kto do niego przyszedł, nie ważne czy ze skargą lub pochwałą. Na kruczoczarnych włosach spoczywała korona wykonana ze szlachetnego metalu, zdobiona wieloma drogocennymi kamieniami. Zbroi nie nosił, ponieważ jeszcze nikt za jego panowania nie zaatakował Meldurgii. Krostar za to zawsze miał na sobie czerwony płaszcz, symbolizujący jego władzę. Płaszcz był spięty potężną, złotą broszką i sięgał mu aż do stóp, tam gdzie swój koniec miały ciemnoniebieskie, jedwabna spodnie. Króla wszyscy bardzo podziwiali, jednak bali się z nim spotykać, ponieważ był on niewiarygodnie brzydki i każdy, kto na niego spojrzał przemieniał się w kamień. Pomóc mu mogło jedynie magiczne lustro, znajdujące się w daleko położonej grocie zwącej się Dragnadrel. Lustro to potrafiło zdejmować z ludzi różne klątwy, jednak, jak głosiła legenda, bardzo trudno było się dostać do Dragnadrel, ponieważ wejścia strzegł potężny smok ziejący ogniem. Krostar zdecydował się mimo to na wyprawę po lustro, bo nie mógł już znieść tej samotności, w jakiej spędzał wszystkie swoje dotychczasowe dni. W tym celu kazał przygotować sobie latający powóz zaprzęgnięty w śnieżnobiałe jednorożce.

Wreszcie nadszedł ten dzień, w którym król mógł wyruszyć. Krostar zasiadł na wyściełanym fotelu w powozie i skinął na poddanego, dając sygnał do odjazdu . Jednorożce, coraz szybciej łopocąc skrzydłami, wzbijały się w podniebną przestrzeń, kierując pyski na wschód, w miejsce, gdzie leżała magiczna grota. Krostar leciał wiele dni i wiele nocy, popędzany przez szalejący wiatr. Była to podróż z pewnością ciężka, jednak król nie zamierzał odpuszczać i leciał dalej. Pewnego pięknego ranka, gdy Krostar dumał o sposobie pokonania smoka, poczuł, że powóz wraz z jednorożcami powoli opada. Przepełniony radością zejścia na ziemię, popędził jednorożce, a te już po chwili miękko wylądowały na zielonej polanie okolonej brzozami. Była już jesień, zbrązowiałe liście powoli opadały, krążąc ku ziemi, a smugi światła leniwie przedzierały się przez rozłożyste konary drzew. Król wyskoczył z powozu, podszedł do jednorożców, poklepał je po pyskach po czym rozejrzał się dokoła. Wokół niego nie było nawet kamyka, a co dopiero mówić o grocie. Tak więc król, kierowany przeczuciem, zagłębił się w las, szukając jakiegokolwiek śladu grotu Dragnadrel. Przez bliski kwadrans błądził po lesie, nie wiedząc co począć, jednak po chwili jego oczom ukazał się wielki, czerwony smok strzegący wejścia do groty. Król, nie chcąc by smok go zobaczył, skrył się w krzakach i intensywnie myślał, jakim sposobem można by pokonać potwora. Łuski smoka były barwy czerwonej, idealnie przypominającej ogień wyziewany co chwilę z jego pyska. Na grzbiecie miał ostre kolce, a jego spojrzenie, niby dwa sztylety, przebijało wszystko co ogarniał wzrokiem. Król nie miał już czasu myśleć, musiał działać. Tak więc wyjął miecz z pochwy i ruszył w stronę smoka. A ten, widząc szarżującego wroga, powstał i zaczął zionąć w stronę króla ogniem. Krostar zdołał się uchylić, jednak płomień wypalił dziurę w jego płaszczu. Smok, rozwścieczony niepowodzeniem, zionął po raz drugi, jednak i tym razem król odskoczył. Krostar nie zamierzał walczyć, jednak jeśli będzie to koniecznie, zrobi to. Gdy smok zionął ogniem po raz trzeci, król wyskoczył i uciął smokowi dwa kolce. A ten najpierw spojrzał na swoje zhańbione kolce, po czym podniósł łapę i próbował nią zmiażdżyć wroga. Ale gdy i to się nie powiodło, obalił drzewo, które z rumorem spadło na Krostara. Tym razem jednak król nie zdołał się uchylić i drzewo przygniotło mu rękę, tak że nie mógł nawet nią poruszyć. Był bezradny i smok kiedy tylko chciał, mógł go spalić. Na nic zdały się jego wysiłki- cały czas był uwięziony pod drzewem. Ale nie zamierzał się poddać. Chciał jeszcze się zobaczyć ze swoimi sługami i mieszkańcami Meldurgii. Wspomniał wtedy słowa mędrca, który pewnego razu powiedział mu: „Nawet jeśli wszystko, o co walczysz jest stracone i nie masz wpływu na wydarzenia, nie poddawaj się. Nadzieja cię uratuje.” Krostar więc, szczerze wierząc w słowa mędrca, krzyknął „Nie poddam się!” i z największym wysiłkiem popchnął nogami drzewo, a to o dziwo ustąpiło, spadło i poturlało się w głąb lasu. Krostar miał złamaną rękę, więc przełożył miecz do lewej dłoni i pobiegł w stronę smoka. Chcąc go zwieść, rzucił mieczem na prawo, tuż koło łba potwora. Ten moment wystarczył, by mógł szybko przeskoczyć przez jego ogon i wejść do Dragnadrel. Po wejściu do groty poraził go intensywny blask bijący z lustra. Cała grota była również oświetlona, tyle że płomieniami pochodni wiszących na ścianach. Legenda głosiła, że wystarczy dotknąć lustra, aby zdjąć z siebie klątwę. Tak więc król szybko popędził, by tego dokonać. Jednak gdy już jego palce były zaledwie o metr od upragnionego celu, do groty wtargnął smok i odtrącił go od lustra łapą. Walka rozpoczęła się na nowo, tylko że w Dragnadrel. Krostar nie miał żadnego oręża więc wziął kamyki i począł nimi rzucać w smoka. Ten przyjmował ciosy ze spokojem, jakby w ogóle ich nie czuł. A może tak było?

W pewnym momencie smok zamachnął się ogonem, chcąc nim zapewne uderzyć króla. Nie udało mu się to, za to udało mu się co innego. Zamiast w Krostara, ogon smoka, skierował się w stronę lustra. A lustro, cienka materia, pod potężnym uderzeniem smoka rozpękło się na tysiące kawałków, których nikt na całym świecie nie byłby w stanie pozbierać. Krostar, podobnie jak smok, patrzył na to oniemiały. Jego cel, jego jedyna nadzieja na przywrócenie siebie do normalności, legły w gruzach. Teraz nie mógł już nic począć. Musiał wracać do Meldurgii i przez całe życie nie mógł widzieć żadnego człowieka. Szkoda,wielka szkoda... Tak więc czym prędzej, nie czekając na następny ruch smoka, król wybiegł z groty i popędził do swojego powozu. Lustro się rozpadło, straciło moc i teraz na nic mu się już nie zda. Smok tylko wyjrzał za nim, nie próbując nawet na niego zionąć ogniem. A gdy król obejrzał się na grotę, ujrzał jedynie stos kamieni i wystający z niego ogon smoka.

Jednorożce przy powozie spokojnie czekały, tak jakby nic ważnego się nie wydarzyło. Król wsiadł do powozu i nie wychodził z niego dnie i noce, opłakując swoją porażkę. Bo jak miał wrócić do swego królestwa z wieścią o porażce ? Zhańbiłby swój autorytet... Myślał długo po czym wreszcie zdecydował się na powrót do Meldurgii. Po długiej podróży, jednorożce wylądowały na dworze pałacu. Krostar obudził się i wyszedł, nie zdobywszy się na poklepanie wierzchowców. Wokół niego swą obecność jak zawsze zaznaczała cisza, a jakikolwiek hałas nie miał tu dostępu. Jednak coś zwróciło uwagę króla. Był to chłopiec, który przebiegł obok niego, spoglądając na króla z poszanowaniem. Ale nie sam chłopiec wzbudził zainteresowanie Krostara. Człowiek na niego spojrzał i... nie zamienił się w kamień. Ale jak to możliwe? Przecież do tej pory każdy, kto tylko na niego spojrzał, zamieniał się w kamień... Jego wątpliwości rozwiał następny mężczyzna spoglądający na niego i kłaniający się. Nie może być... Jak klątwa mogła zniknąć, skoro Krostar nie dotknął lustra? W uszach dźwięczały mu słowa „Twoja nadzieja cię ocali”. Ale w jaki magiczny sposób ? Król wszedł do pałacu i kazał spojrzeć na siebie jego doradcy. „spójrz mi prosto w oczy”- powiedział. Doradca, trzęsąc się ze strachu, spojrzał królowi w oczy i... nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Jednak to, co teraz czuł Krostar było czymś nadzwyczajnym. Czuł coś, czego od bardzo dawna nawet nie potrafił sobie wyobrazić- czuł radość i ogarniającą go euforię. Wiedział, że nadzieja go uratowała! Wiedział, że przez swoje zacięcie i wiarę w to co robił, udało mu się. Wygrał! Powiedział poddanym, że już wszyscy mogą na niego patrzeć i nie mają się go bać. Krostar na cześć swojego zwycięstwa kazał wyprawić huczny bal dla wszystkich, którzy tylko będą chcieli przyjść. Teraz już wiedział na pewno i wierzył w słowa mędrca „Nawet jeśli wszystko, o co walczysz jest stracone i nie masz wpływu na wydarzenia, nie poddawaj się. Nadzieja cię uratuje.”
„Nie poddałem się i zostałem wynagrodzony! Co za szczęście!”- Radował się król. Jego nadzieja i chęć spotkania się z poddanymi, mimo przeciwności losu, uratowała go od wiecznej samotności.

 

About the Author
Awatar użytkownika

Mikiotor has been a member since 26 Lip 2010, 11:18. He/She has posted a total of 8 Artykuły item(s) for a total of 26 post(s).

View all Artykuły (items) by Mikiotor
Search all posts by Mikiotor


Other Artykuły by Mikiotor

Prince of Persia
Test Drive Unlimited 2
PES 2009
LittleBigPlanet

Zaloguj się

Nazwa użytkownika:

Hasło:


Pamiętaj mnie
Ukryj mnie

Zarejestruj się

Statystyki

Wszystkich postów: 1423
Wszystkich tematów: 300
Wszystkich użytkowników: 106
Ostatnio zarejestrowany: gamemen