Black metal - inaczej a jednak tak samo
Kategoria: Muzyka - inne
Autor: videocompiler

Z muzyką black metalową zetknąłem się po raz pierwszy w szkole podstawowej. Mój ojciec w latach swojej młodości zasłuchiwał się w zespołach pokroju Bathory czy Venom, więc w domu nie brakowało płyt należących do tego gatunku. Moje fascynacje muzyczne uciekły jednak w innym kierunku, a samą muzykę metalową traktowałem jako dodatek do klasycznej/elektronicznej. Tak było do czasu końca gimnazjum, gdy postanowiłem sięgnąć po bogatą domową płytotekę...
Odkąd pamiętam, muzyka ta płytko kojarzyła mi się z satanizmem, groteskowymi i kiczowatymi tekstami, czy też ogólnie mroczną otoczką. Venom śpiewający o hrabinie Batory, gwałtach i czarnych mszach sprawił, że straciłem wiarę w ten gatunek. Znalazłem jednak na półce coś innego. Było to “Filosofem” autorstwa Varga Vikernesa, odsiadującego już wtedy wyrok za zamordowanie członka pokrewnej formacji Mayhem. Urzekł mnie w tej muzyce surowy, zupełnie odmienny klimat. Zamiast podwórkowego satanizmu i śmiesznej symboliki miałem przed sobą krzyk człowieka, którego państwo zniszczone zostało przez międzykulturową hołotę.
Norwegia już od kilkunastu lat zmaga się z masywną falą imigrantów z bliskiego wschodu, tworzącą zamknięte społeczności, pogrążającą kulturę wikingów w niebyt. Kultura zachodu, wliczając McDonaldsi Coca Colę również dołożyła drwa do ognia, siejąc zamęt w mniejszych społecznościach (a z takich, kilkuset osobowych wiosek Norwegia słynie). Starsze pokolenie uznało to za naturalną kolej rzeczy, jednak to młodsze, nastoletnie, zaczęło zauważać, że nie wszystko jest w porządku.
W 1984 roku z inicjatywy Oysteina Aarsetha, znanego pod pseudonimem Euronymous, powstał zespół Mayhem. Sama historia Mayhem nie jest jednak…Więcej...

Z muzyką black metalową zetknąłem się po raz pierwszy w szkole podstawowej. Mój ojciec w latach swojej młodości zasłuchiwał się w zespołach pokroju Bathory czy Venom, więc w domu nie brakowało płyt należących do tego gatunku. Moje fascynacje muzyczne uciekły jednak w innym kierunku, a samą muzykę metalową traktowałem jako dodatek do klasycznej/elektronicznej. Tak było do czasu końca gimnazjum, gdy postanowiłem sięgnąć po bogatą domową płytotekę...
Odkąd pamiętam, muzyka ta płytko kojarzyła mi się z satanizmem, groteskowymi i kiczowatymi tekstami, czy też ogólnie mroczną otoczką. Venom śpiewający o hrabinie Batory, gwałtach i czarnych mszach sprawił, że straciłem wiarę w ten gatunek. Znalazłem jednak na półce coś innego. Było to “Filosofem” autorstwa Varga Vikernesa, odsiadującego już wtedy wyrok za zamordowanie członka pokrewnej formacji Mayhem. Urzekł mnie w tej muzyce surowy, zupełnie odmienny klimat. Zamiast podwórkowego satanizmu i śmiesznej symboliki miałem przed sobą krzyk człowieka, którego państwo zniszczone zostało przez międzykulturową hołotę.
Norwegia już od kilkunastu lat zmaga się z masywną falą imigrantów z bliskiego wschodu, tworzącą zamknięte społeczności, pogrążającą kulturę wikingów w niebyt. Kultura zachodu, wliczając McDonaldsi Coca Colę również dołożyła drwa do ognia, siejąc zamęt w mniejszych społecznościach (a z takich, kilkuset osobowych wiosek Norwegia słynie). Starsze pokolenie uznało to za naturalną kolej rzeczy, jednak to młodsze, nastoletnie, zaczęło zauważać, że nie wszystko jest w porządku.
W 1984 roku z inicjatywy Oysteina Aarsetha, znanego pod pseudonimem Euronymous, powstał zespół Mayhem. Sama historia Mayhem nie jest jednak…Więcej...
POPaprana muzyka!
Kategoria: Muzyka - inne
Autor: Fenrir

A może jednak? Nie, lepiej nie. Albo jednak się przemogę? Eee, aż tak męski to ja nie jestem. Albo jednak to zrobię! Albo lepiej nie. Ale ja to zrobię! Aczkolwiek po głębszym namyśle stwierdzam, że nie jestem na to gotowy...
Mniej więcej tak wyglądała moja umysłowa bitwa przed utworzeniem tego pliku – chciałem posłuchać kilka popowych "utworów", by lepiej oddać jad w tym tekście. Jednak gdy przypomniałem sobie niektóre kawałki, straciłem ochotę szybko niczym moja była pieniądze w sklepie z damską bielizną. Właściwie to tyle je widziałem...
Jeśli jeszcze nie domyśleliście się o co chodzi, to chodzi o moją platoniczną miłość do jakiejkolwiek muzyki komercyjnej. Platonicznej ze strony wykonawców i wydawców owych cudeniek – oni mnie kochają i hołubią ponad niebiosa! Właściwie to kochają moje ciężko zarobione pieniążki, ale to tylko drobny szczegół!
Nienawidzę tego – komercji, udawania, że "śpiewać każdy może" (a jednak nie każdy...). A już najbardziej uwielbiam wszelkie Sopot Festiwale w telewizji, gdzie banda niewydarzonych wyjców, którzy nie potrafią wyartykułować nawet kilku tonów ze swoich krtani i dopingują się playbackiem (wszak chodzi tylko o to, by słuchacz był zadowolony!) wrzeszczą ze sceny. Niekiedy jednak jestem za takimi metodami oszustwa. Wystarczy wspomnieć legendarny już popis pomarańczy, cytryny, mandaryny czy cholera wie jakiego cytrusa. Podejrzewam że chórek głuchych gęsi w akompaniamencie zarzynanej świni dałby o niebo lepszy popis niż ta pseudo gwiazda.
Tak zastanawiam się, w jakich chorych umysłach powstał tajny plan kulturowego Blitzkriegu?…Więcej...

A może jednak? Nie, lepiej nie. Albo jednak się przemogę? Eee, aż tak męski to ja nie jestem. Albo jednak to zrobię! Albo lepiej nie. Ale ja to zrobię! Aczkolwiek po głębszym namyśle stwierdzam, że nie jestem na to gotowy...
Mniej więcej tak wyglądała moja umysłowa bitwa przed utworzeniem tego pliku – chciałem posłuchać kilka popowych "utworów", by lepiej oddać jad w tym tekście. Jednak gdy przypomniałem sobie niektóre kawałki, straciłem ochotę szybko niczym moja była pieniądze w sklepie z damską bielizną. Właściwie to tyle je widziałem...
Jeśli jeszcze nie domyśleliście się o co chodzi, to chodzi o moją platoniczną miłość do jakiejkolwiek muzyki komercyjnej. Platonicznej ze strony wykonawców i wydawców owych cudeniek – oni mnie kochają i hołubią ponad niebiosa! Właściwie to kochają moje ciężko zarobione pieniążki, ale to tylko drobny szczegół!
Nienawidzę tego – komercji, udawania, że "śpiewać każdy może" (a jednak nie każdy...). A już najbardziej uwielbiam wszelkie Sopot Festiwale w telewizji, gdzie banda niewydarzonych wyjców, którzy nie potrafią wyartykułować nawet kilku tonów ze swoich krtani i dopingują się playbackiem (wszak chodzi tylko o to, by słuchacz był zadowolony!) wrzeszczą ze sceny. Niekiedy jednak jestem za takimi metodami oszustwa. Wystarczy wspomnieć legendarny już popis pomarańczy, cytryny, mandaryny czy cholera wie jakiego cytrusa. Podejrzewam że chórek głuchych gęsi w akompaniamencie zarzynanej świni dałby o niebo lepszy popis niż ta pseudo gwiazda.
Tak zastanawiam się, w jakich chorych umysłach powstał tajny plan kulturowego Blitzkriegu?…Więcej...
