Menu główne

Kto jest online

Na forum jest 4 użytkowników :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 2 gości (oraz 2 botów)

Najwięcej użytkowników (18) było obecnych 23 Cze 2010, 21:15

Zarejestrowani użytkownicy: Brak zarejestrowanych użytkowników


Activity over the last 24 hours

New Posts 31 • New Topics 4 • New users 2


14 Users active over the last 24 hours: boom, Fenrir, gamemen, Gregorius, Hazardius, JollyRoger, Kakon, marazm, Mikiotor, Ninjin, Pewien Gość, Suwmiarka, tuta158, Ula

Legenda :: Administratorzy, Moderatorzy globalni, Redaktorzy

Ostatnie tematy na forum

O tym, jak internet zmienił współczesną młodzież
Kategoria: Felietony  

Postprzez Kilzer 07 Wrz 2010, 17:36
Ocena:


Już dawno miałem zamiar napisać jakiś artykuł do Action Maga, ale nie miałem dobrego tematu, aż w końcu wraz z kumplem poszliśmy się przejechać do najbliższego miasta. Autobus spóźnił się o 5 minut, ale nam się nie śpieszyło więc nie narzekaliśmy tylko spokojnie zapłaciliśmy i zajęliśmy miejsca. Już po kilku minutach rozmowa dwóch kolesi którzy siedzieli za nami zainteresowała mnie. Używali internetowych skrótów do porozumiewania się więc co jakiś czas słyszałem "lol", "xD" itp. Zdziwiło mnie to gdyż skróty są (moim zdaniem) aby zastąpić niektóre naturalne odruchy i/lub reakcje np. śmiech. Więc po co używać ich w mowie gdy można bez ogródek się zaśmiać? Po kilkunastu minutach wysiedliśmy z autobusu i poszliśmy coś zjeść. Usiedliśmy obok dwóch dziewczyn na oko w naszym wieku i złożyliśmy zamówienie. Rozmawialiśmy z kolegą gdy nagle usłyszałem jak jedna z nich powiedziała coś w stylu:
— I ja w tedy zaliczyłam ROLFT'a
Razem z kolegą zaczęliśmy się śmiać próbując nie pokazywać tego tym dziewczynom. Niestety skutek był marny i następna spytała:
— Z czego się śmiejecie?
— Z dowcipu który opowiedział mi kolega.
Odpowiedział kolega wciąż śmiejąc się. Zastanowiłem się dlaczego nie powiedział prawdy, ale ja też się śmiałem więc nic nie powiedziałem i zająłem się swoimi frytkami które w międzyczasie nam przyniesiono.
— Ciekawe jak długo tarzała się po ziemi ze śmiechu?
Mruknąłem do kolegi i po około 15 min. wyszliśmy z pizzerii. Po całym zajściu poszliśmy do księgarni i odebraliśmy nasze książki do szkoły po czym ruszyliśmy na…Więcej...

Komentarze: 0

Wycieczka do Zakopanego
Kategoria: Felietony  

Postprzez Gregorius 07 Wrz 2010, 17:01
Ocena:


Autor: Czyzio

W czerwcu ukończyłem gimnazjum, z bardzo dobrym wynikiem (średnia ocen 5.40 oraz cztery tytuły laureata wojewódzkich konkursów przedmiotowych). Nie piszę tego po to, aby się chwalić, chcę Was tylko wprowadzić w szczegóły. W „nagrodę” za te osiągnięcia zaproponowano mi sześciodniową wycieczkę do Zakopanego. Nie przepadam za tym miejscem, za dużo ludzi wybiera się tam, a ja nie lubię tłumów. Poza tym w Zakopanem byłem dwa lata wcześniej, ale skoro proponują mi darmową wycieczkę, to czemu miałbym nie skorzystać.

Otrzymałem dokumenty, które musiałem wypełnić. Okazało się, że pieniądze na wycieczkę pochodzą z funduszu na profilaktykę nałogów w rodzinie. Tutaj zaczęły się moje obawy. Nie miałem najmniejszej ochoty na wyjazd z osobami, pochodzącymi z takich rodzin. Pochodzę z małej gminy, więc problemów z nałogami nie ma tu zbyt wiele rodzin. Na wycieczkę pojechały osoby pochodzące z biednych rodzin.

Podczas drogi do Zakopanego w autokarze panowała grobowa cisza, przerywana co jakiś czas cichym szeptem. Zacząłem żałować, że wybrałem się na tę wycieczkę. Niektórych znałem dość dobrze, było kilka osób z równoległych klas, ale większości osób nigdy w życiu nie widziałem.
Kolejnego dnia zmieniłem zdanie. Kiedy poznaliśmy się nawzajem, okazało się, że najmłodsi uczestnicy idą teraz do szóstej klasy (12 lat), a najstarsi ukończyli gimnazjum (16 lat). Rozpiętość wiekowa dla osób dorosłych to żadna, ale dla nas to cała epoka. Co dziwne świetnie dogadywałem się z najmłodszymi uczestnikami. Przez następne dni bawiłem się coraz lepiej.

Aż w końcu, gdy nadszedł czas wracać do…Więcej...

Komentarze: 3

Spowiedź złego ducha
Kategoria: Felietony  

Postprzez Gregorius 07 Wrz 2010, 16:27
Ocena:


Autor: Duszek von Buhah

W życiu każdego przestępcy przychodzi moment,że coś w nim pęka. Czasami pod wpływem delikatnych namów ze strony oficerów śledczych czy też przez inne obiektywne czynniki.

Tak było i w moim przypadku...

Byłem piratem
Nie pamiętam kiedy to się zaczeło,chyba pierwszą grę zcrack'wałem w gimnazjum. Potem poszło z górki, dzięki temu,że dla profesjonalnych piratów z np.: Vitality czy innych Razor'ow-żadne zabezpieczenie było nie do złamania.;-) Myślałem jak wszyscy moi koledzy: „po co płacić za coś co mogę za darmo ściągnąć”. Z serwisów P2P-ciągnąłem na potęge. Premium accont rapidshare- tłumaczyłem sobie tak: „no przecież zapłaciłem i to w euro to mogę ściągać”. Jeśli chodzi o rapida to polskie prawo chyba jest dziurawe,bo ściąganie jest legalne dopiero udostępnianie jest nielegalne. Myślałem czasami:” co jest?! Dzień przemiery i nie ma gry na pirackich sajtach?!”. Ściągałem gry,czasem nawet nie instalowałem ich tylko wypalałem DVD i wkładałem do klasera. W ten sposób zapełniłem cztery (każdy po min. 80 płyt). Zresztą pracowałem na pirackim windowsie, doszło do tego,że oryginalne były tylko sterowniki. Myślałem,ale oszczędzam mnóstwo kasy nie płacąc frajerom.

Do czasu kiedy pod wpływem artykułu ze „Strażnicy” uświadomiłem sobie,że „niewidzialna” kradzież, jaką jest piractwo to też PRZESTĘPSTWO. Wyrzuciłem nielegalne płyty, zainstalowałem oryginalnego windowsa, zacząłem kupować oryginalne gry...

Rezultat?
Większość kolegów uważa mnie za wariata,gdy im o tym mówię. Niestety wśród wielu młodych ludzi,którzy teraz wkroczyli w dorosłość panuje błędne przekonanie,że piractwo to najlepszy sposób…Więcej...

Komentarze: 1

Tolerancja i nowoczesność
Kategoria: Felietony  

Postprzez Spooky 07 Wrz 2010, 15:23
Ocena:


„Subiektywne rozważania o tolerancji i nowoczesności, a co za tym idzie, także o sprawach z niniejszymi pojęciami związanymi”

W ciągu ostatnich kilku miesięcy najczęściej padającymi słowami w mediach były pojęcia takie jak tolerancja i nowoczesność. Pojawiły się one m.in. przy okazji zorganizowanej w Warszawie parady równości, czy też w związku z przeniesieniem krzyża spod Pałacu Prezydenckiego. Szczerzę przyznaję, iż zaniepokoiła mnie beztroskość, lekkomyślność, a także swego rodzaju nachalność w posługiwaniu się powyższymi hasłami. Odniosłem wrażenie, że niektórzy nie za bardzo zdawali sobie sprawę ze znaczenia tych słów.

W tym krótkim artykule chciałbym się odnieść do tych terminów, ich znaczenia i konsekwencji jakie ze sobą niosą. Przedstawię jak ja to rozumiem. Opinia moja jest całkowicie subiektywna, nie kierowana jakimkolwiek poparciem, czy sympatią dla którejś z partii. Chodzi mi tutaj jedynie o dobro Polski, a także jej mieszkańców.

Wpisując w wyszukiwarkę słowo tolerancja, łatwo natkniemy się na kilka definicji. Nieco gorzej jest z wyrażeniem nowoczesność, ale i tutaj poszukujący powinien również zostać usatysfakcjonowany.

Wracając jednak do pierwszego z interesujących nas haseł. Słowo „tolerancja” pochodzi od łacińskiego tolerantia, co można tłumaczyć jako „cierpliwość”, „wytrwałość”. Jak informuje nas internetowa encyklopedia PWN tolerancja to „postawa zgody na wyznawanie i głoszenie poglądów z którymi się nie zgadzamy, oraz na praktykowanie sposobu życia, którego zdecydowanie nie aprobujemy”. W słowniku Władysława Kopalińskiego pojawia się także wyraz „wyrozumiałość”. Twórcy definicji zauważają, że słowo tolerancja może się różnić w zależności od epoki historycznej, w której przyszło nam żyć.Więcej...

Komentarze: 0

Siedzę 3
Kategoria: Felietony  

Postprzez Donald 02 Wrz 2010, 16:19
Ocena:


Siedzę i czekam na najnowszą płytę Koldpleja. Powiedzieli w tym radiu, co go słucham, że Koldplej wydaje nową płytę, to czekam. Koldplej to słomiany badziew, ale jest powód do czekania na coś, mówią że na coś trzeba czekać. Radio to jest Chilli Zet czy jakoś, gra dupiastą muzę, która chyba przygrywa szklarzom jak gładzą kryształowe zastawy. Nie wiem, do czego innego by mogła służyć. Pieprzą co chwila coś jak: "relax", "take it easy" i potem znowu jakieś bębenki, dzwoneczki, srululala. A wszystko ma urok majonezu. Majonez to bardzo lubię, ale na kanapkach, a nie żeby mi ktoś nim dekorował wnętrza i przystrajał firanki. Piję (a raczej chlam) czerwoną Cruz de Maltę i czytam po raz setny opowiadania o Wędrowyczu, stąd czasem mogę przynudzić tym stylem Pilipiuka. Puściłbym sobie własną muzę, ale nie mam kompa. Zepsuł się. Ździebko mam na mp3 playerze, ale nie mam baterii. Parę dni temu siadł netbuk, wcześniej przynajmniej można było pójść do pobliskiego Maca i posępić net. Teraz została mi komórka, ale nie mam minut. Biorąc pod uwagę, że cały sprzęt mi sukcesywnie pada, za dwa dni padnie i komórka. A za trzy dni ja. Kasy też nie mam. Dziewczyna jest w Warszawie. Po raz pierwszy w życiu jestem całkowicie i zupełnie samoTny. Żebrzę o dostęp do sieci u znajomych (thx Ninjin, jesteś tak dobrym kolegą jak małomównym). Wysyłam sms-y podobne w brzmieniu do wiadomości, jakie zostawiają na kartkach więźniowie w Malezji, co wpadli na dożywocie z powodu dragów, które im…Więcej...

Komentarze: 4

Wojna o rozum
Kategoria: Felietony  

Postprzez Kretu 29 Sie 2010, 09:23
Ocena:


W 29 numerze „Gościa Niedzielnego” z 25 lipca znalazł się na stronie 43 tekst autor-stwa Tomasza Pucha, zatytułowany „Wojna o dusze”. Traktuje on o złym wpływie gier komputerowych. Niniejszy tekst stanowi polemikę z tezami zawartymi w opisanym wyżej artykule.

W „Panu Tadeuszu” przedstawiona jest scena przybycia Gerwazego do zaścianka Dobrzyńskich. Celem jego wizyty jest zachęcenie szlachty do wzięcia udziału w zajeździe na Soplicowo. Krewcy mieszkańcy Dobrzyna gotowi są do walki, jednak wcześniej zasięgają opinii Maćka nad Maćkami – nieformalnego przywódcy zaścianka, cenionego za ogromne doświadczenia w wielu dziedzinach życia. Przywołana przed chwilą scena pokazuje, jak duże znaczenie w podejmowaniu trafnych decyzji ma opinia eksperta darzonego powszechnym szacunkiem (wszak zajazd na Soplicowo, któremu Maciek był przeciwny, nie przyniósł niczego dobrego). Niestety, przekleństwem dzisiejszych czasów jest to, że im mniej ktoś orientuje się w danym zagadnieniu, tym głośniej wypowiada się w danej sprawie. Zdarzają się jednak gorsze sytuacje – gdy ktoś nie zna lub nie rozumie sedna sprawy, a zna tylko część jej okoliczności. Wtedy słuchacze skłonni są dać wiarę słowom takiego „eksperta”, bo „przecież coś tam wie, więc na pewno dobrze zna sprawę”.

Podobnie ma się sprawa z artykułem Przemysława Pucha „Wojna o dusze”, zamieszczonym w „Gościu Niedzielnym”. Autorowi nie można zarzucić kompletnej nieznajomości tematyki gier komputerowych. Nie obce są mu co bardziej znane tytuły („Counter Strike”, „Hitman”, „Modern Warfare 2” oraz pojęcia związane z grami (obraz o wysokiej rozdzielczości – HD), choć już screen – obraz z monitora – z gry „Left…Więcej...

Komentarze: 1

Demokracja sykstyńska
Kategoria: Felietony  

Postprzez Kretu 29 Sie 2010, 09:15
Ocena:


„Ludowładztwo. Ustrój, w którym rządził będzie lud, Ogół obywateli wszystkich stanów, poprzez wyłonionych w uczciwych wyborach najgodniejszych i najuczciwszych reprezentantów... Rience ryknął śmiechem. Zaśmiał się dziko Bonhart. Serdecznie, choć trochę skrzekliwie, zaśmiał się z ksenoglozu czarodziej Vilgefortz. Wszyscy trzej długo śmiali się i rechotali, roniąc łzy jak grochy.”
Andrzej Sapkowski „Pani Jeziora”


Podróże kształcą. Zawsze myślałem, że stwierdzenie to można zastosować tylko do wiedzy potrzebnej na lekcjach wiedzy o kulturze lub do sprawdzenia swojej biegłości we władaniu obcym językiem. Jak jednak przekonałem się na własnym przykładzie, podróże nie tylko kształcą, ale są również w stanie wyostrzyć nasze spojrzenie na otaczającą rzeczywistość, a co za tym idzie, pomagają formułować dojrzalsze sądy na temat świata, który nas otacza. W moim przypadku do swego rodzaju ubogacenia wewnętrznego doszło, gdy przestąpiłem próg Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie.

Kaplica sykstyńska uznawana jest za jedno ze szczytowych osiągnięć sztuki doby renesansu – okresu, w którym artyści czerpali pełnymi garściami z dokonań antyku. Jej piękno możemy podziwiać w całej okazałości także dzięki operacji czyszczenia fresków dokonanej w latach 90. ubiegłego wieku. Renesansowy architekt Georgio Vasari pisał o Kaplicy Sykstyńskiej „Cały świat pospieszył oglądać ten cud i stanął przed nim olśniony, nie mogąc wypowiedzieć słowa ze zdumienia.”

Za poprzednika demokracji, jaką znamy z dzisiejszych czasów, można uznać ustrój panujący w starożytnych Atenach za czasów ich świetności od końca VI w.p.n.e. Wtedy to wypracowano mechanizm udziału obywateli w rządzeniu państwem, a nawet dokonano czegoś, co dzisiaj…Więcej...

Komentarze: 2

Krzyżacy 2.0
Kategoria: Felietony  

Postprzez Gregorius 29 Sie 2010, 08:43
Ocena:


Autor: pomaraqcz

"Odwołali - WIELKI BŁĄD - pokazuje to słabość służb i uległość wobec toczących pianę z pysków fanatyków. Takim ludziom nie wolno ustępować, po prostu nie wolno."

To zdanie, które znalazłem na jednym z forum, idealnie obrazuje moje odczucia względem próby przeniesienia krzyża. Ludzie protestujący pod nim, nie potrafią pogodzić się z decyzja o jego przeniesieniu, podjęta w dużej mierze przez osoby które ten krzyż wzniosły. Nie rozumiem tych krzyków rozpaczy, które mogły by świadczyć o tym, że ktoś ten krzyż chce przerobić na wykałaczki, a nie przenieść do miejsce odpowiedniego dla symboli religijnych czyli kościoła.

W zupełności nie rozumiem sytuacji gdy paręnaście osób ma wpływ na to czy decyzja władz zostanie wykonana czy nie. Wykrzykują, że wracamy do czasów PRL'u, a wszyscy którzy się z nimi nie zgadzają, są opętani i niewierzący. Mam tylko nadzieje, że objawy pseudopatriotyzmu i fanatyzmu religijnego w jednym, wzięły się stąd, ze ostatniego czasu słoneczko mocniej przygrzało. Oby krzyż został przeniesiony jak najszybciej, a osoby mające skłonności do nadinterpretacji słowa "patriota" i Katolik" jak najszybciej zniknęły z ulic naszych miast. Niestety, zdaje sobie sprawę, że dziś wygrała grupa zaślepionych fanatyków, pozbawiona jakiejkolwiek własnej świadomości. Poniesiono też niestety straty finansowe, ponieważ pieniądze przeznaczone na zapewnienie ochrony podczas ceremonii poszły na marne. Czy ci wszyscy ludzie skandujący pod pałacem prezydenckim nie maja pracy, że mają tyle czasu aby siedzieć tam całe dnie? Czy w ich mniemaniu ochrona krzyża polega na obrażaniu osób…Więcej...

Komentarze: 5

Wolność w ciekawym kraju
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 11 Sie 2010, 09:49
Ocena:


Polska to jest ciekawa kraj, jak mawiał Zulu-Gula. Podczas gdy gdzie indziej na ogół bohaterami narodowymi zostają ci, którzy coś w życiu osiągnęli, coś im się udało lub czymś się zasłużyli, u nas koniecznym warunkiem wyniesienia na ołtarze i otoczenia głęboką czcią jest rzucić się na jakiegokolwiek wroga z gołymi rękami i w sposób najzupełniej głupi ponieść sromotną klęskę. Najlepiej przy tym zginąć albo przynajmniej zostać zesłanym na Sybir, ale wystarczy po prostu wybrać sobie jakikolwiek nieosiągalny cel i go nie osiągnąć, aby być opiewanym przez poetów.

Doskonale rozumiał to Roland z "Pieśni o Rolandzie". Facet zdawał sobie sprawę, że drugiego Aleksandra Macedońskiego z niego nie będzie, a czymś przecie warto zasłynąć. Wiedział również, że wzywając posiłki z łatwością rozwali tych zasmarkanych pogan. Będąc jednakże niepoślednim specem od wizerunku przewidział bezbłędnie, że wielkiej sławy w ten sposób nie zyska. No więc przewrotnie posiłków nie wezwał i zasmarkani poganie rozwalili jego. No i zamiast wątpliwej jakości zwycięstwa, dochrapał się był wspaniałej pieśni o sobie.

Zainspirowani przykładem tego biednego idioty, nasi rodzimi twórcy mitów rozwinęli skrzydła i polska tradycja narodowowyzwoleńcza stała się faktem. Od tej pory nie przegapiliśmy ani jednej okazji — jeśli tylko dało się przegrać jakieś powstanie, to je z kretesem przegrywaliśmy.

Zdarzyły się w naszej historii dwa wygrane (można by zgryźliwie powiedzieć, że chyba niechcący) powstania — w 1806 i 1918 roku. Zdaje się, że rodacy robią wszystko, aby o tych akurat powstaniach zapomnieć. Wśród nielicznych naszych zwycięstw znikają w cieniu Grunwaldu…Więcej...

Komentarze: 16

Bezimienni
Kategoria: Felietony  

Postprzez JollyRoger 11 Sie 2010, 08:25
Ocena:


Wakacje. Sam środek dwumiesięcznej przerwy, na której "podobno" mamy wypoczywać. Jako , że w tym roku Robert nigdzie się nie wybierał, spędzał całe dnie na bezsensownym gapieniu się w swój dziewiętnasto calowy monitor. Był czwartek... może piątek... nieważne, w każdym bądź razie do weekendu było całkiem blisko. Robert zaczął ten dzień jak każdy inny. Wywlókł się ze swojego łóżka, około godziny 11, zjadł kanapkę z serem,(którą to dumnie nazywał porządnym śniadaniem), popił łykiem wczorajszej herbaty, której resztki znajdowały sie w termosie. Po skonsumowaniu śniadania i porannej toalecie, postanowił kontynuować wakacyjna tradycję nic nierobienia, zasuwając wcześniej rolety na lekko przybrudzonych juz oknach.
Była godzina 19. Drugim rytuałem Roberta był program rozrywkowy w Telewizji Publicznej o tej właśnie godzinie, postanowił więc oderwać się na całe pół godziny od monitora swojego komputera. Jakoż Robert po obejrzeniu programu natknął się na reklamę znajomych mu serków, poczuł wnet "mały głód". Postanowił więc udać się do kuchni i skonsumować drugą kromkę chleba z serem, co wraz z podgrzewanym obiadem miało stanowić idealną dietę dla jego wakacyjnego stylu życia.
Godzina 20. Robert miał zamiar przejrzeć kilka interesujących go stron rozrywkowych, gdy nagle zerwała się porządna burza. Postanowił on jednak nie przerywać swojej kontemplacji na temat gry aktorskiej pewnej brunetki, która ubrana była tylko w... yy chwilka, przejdźmy do głównego wątku. Więc jak już wcześniej wspomniałam Robert postanowił kontynuować oglądanie filmu, lecz burza wydawała się być z minuty na minutę coraz gorsza. Z wielką niechęcią postanowił wyłączyć komputer - wszak bezpieczeństwo przede…Więcej...

Komentarze: 2

10 najgłupszych wynalazków ludzkości
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 03 Sie 2010, 18:28
Ocena:


Wynalazki rodzą się w głowach prawdziwych geniuszy... lub czasem kompletnych idiotów, jak się zdaje. Z pewnością kiedyś zdarzyło wam się napotkać rzecz, która zupełnie nie radzi sobie z zadaniem, do którego została stworzona albo zgoła trudno ustalić, do czego właściwie została stworzona. Bywa też, że nie ma wątpliwości, że została stworzona, by wasze życie uczynić wyzwaniem.

Takie wynalazki należy bez wahania jakoś uhonorować. Nagrodzenie ich wszystkich nie jest możliwe, ale kilka z nich weszło z jakichś niepojętych przyczyn do codziennego użytku (może jako przestroga dla przyszłych pokoleń konstruktorów?) i dlatego należą im się serdeczne gratulacje. Panie i panowie, przedstawiam dziesięć najgłupszych wynalazków ludzkości.


ZAPACHOWY PAPIER TOALETOWY

W typowej publicznej toalecie mamy dwa rodzaje papieru. Pierwszy rodzaj służy do wycierania rąk, wygląda i pachnie raczej przeciętnie. Drugi rodzaj zwykle jest różowy w niebieskie groszki, pachnie truskawkami, a jedwab jest przy nim tak delikatny, jak papier ścierny o ziarnistości 30.

Czy komuś zdarzyło się kiedyś wąchać papier toaletowy? Bo można się zastanawiać, dlaczego papier do rąk śmierdzi, podczas gdy papier do dupy pachnie. Autorowi tego zestawienia wydaje się, że znacznie bardziej prawdopodobne jest przypadkowe powąchanie rąk wytartych śmierdzącym ręcznikiem papierowym, niż przypadkowe powąchanie dupy podtartej pachnącym papierem toaletowym. Przy czym dupa podtarta pachnącym papierem raczej nie zacznie sama pachnieć.

Być może srajtaśma ma po prostu artystyczny wymiar i człowiekowi (bo jego dupie chyba wszystko jedno) o ponadprzeciętnej wrażliwości estetycznej łatwiej jest znieść w łazience widok rolki w prążki…Więcej...

Komentarze: 4

Tekst polityczny
Kategoria: Felietony  

Postprzez Pewien Gość 25 Lip 2010, 20:08
Ocena:


Tak to już jakoś jest, że w polityce nigdy nic nie wychodzi. Ale zwykle wszelkie niepowodzenia są efektem bardziej lub mniej misternego planu, a nie ślepego losu. Jednego dnia mamy dwóch braci Kaczyńskich, a tu nagle zostaje tylko jeden. Jednego dnia bracia Kaczyńscy są najbardziej znienawidzonymi politykami w kraju, a tu nagle okazuje się, że kraj mimo wszystko pogrąża się w żałobie, gdy jeden z braci ginie.

Z pewnością przypominacie sobie te wszystkie superdowcipne żarty. Te same gazety, które przez większą część kwietnia ścigały się ze sobą, kto napisze wznioślejszą elegię na cześć zmarłego prezydenta (z litości nie wymieniam tytułów), jeszcze niedawno, również na wyścigi, publikowały na przemian zdjęcia Lecha i Jarosława w różnych głupich sytuacjach, pozach, minach.
Clou tych publikacji zwykle było niewyszukane: niski wzrost, skojarzenia z drobiem albo jakaś wpadka językowa. Zajmowały się tym nawet najpoważniejsze (czy raczej: aspirujące do miana najpoważniejszych) media. Po katastrofie nagle okazało się, że prasa jest w posiadaniu normalnych zdjęć pana prezydenta. I jakoś nikogo już nie śmieszył Irasiad. Wszyscy zgodnym chórkiem przyznali, że Lech wielkim mężem stanu był.

Tak, wiem. De mortuis... Żałoba jest żałobą i trudno oczekiwać, aby ktoś w imię swoich wcześniejszych poglądów politycznych teraz mówił: a w sumie to się cieszę, że ten samolot się rozbił. Fajnie by jednak było, gdyby ktoś z tych tłumów Polaków rzewnie opłakujących prezydenta popukał się w swoją zakutą pałę i doszedł do wniosku, że przez te ostatnie pięć lat trochę się był zapędził w…Więcej...

Komentarze: 8

Polityka polityką
Kategoria: Felietony  

Postprzez Fychan 25 Lip 2010, 19:34
Ocena:


Nigdy jakoś nie słuchałem z uwagą obietnic polityków. Ostatnio jednak zacząłem. Słucham tego co mówią i powiem szczerze, że jakby przy mnie ktoś tak bredził, to bym go z przyjemnością znokautował i wysłał na przymusowe leczenie psychiatryczne bez możliwości wypisania bez kagańca.

Wybory minęły. Było tak fajnie. Każdy uśmiechnięty, miły, grzeczny, potulny i aż słodki. Teraz co? Krzyże, wyścigi, obrzucanie się gównem, bo błotem tego nazwać nie można.

Krzyż sobie daruje, bo w religie nienawidzę się mieszać. Zostawiam to wszystko strapionym duszyczkom.

Jednak czemu nie zacząć od „ciała Prezydenta w błocie”? Tak, leżało sobie zupełnie tak samo jak reszta ciał ofiar. I Premier nie raczył biec tam z parasolką żeby sobie nad nim stać, tylko obściskiwał się z Putinem. Tusk pewnie w przekonaniu PiS-owców powinien czekać na lotnisku w Smoleńsku z parasolką i zaraz po katastrofie pójść i grzecznie sobie ustać nad ciałem Prezydenta. W końcu, jak już wyszło na jaw, to wina Prezesa Rady Ministrów., wiedział o tym wcześniej, to powinien przygotować się należycie. Logiczne!

Zostawmy to jednak, żeby skupić się na czymś innym. Mianowicie na rozmowach brat – brat. Zastanawia mnie, co jeden z braci powiedział drugiemu tuż przed katastrofą? Chwila! Rozmawiali!? Przez telefon!? Przecież takie urządzonka są chyba zabronione na pokładzie samolotu. Pewnie dlatego, że zakłócają dosyć skutecznie inne urządzonka, zwane „pokładowymi”. Czyżby to była przyczyna katastrofy!? No to bratobójstwo i wszystko jasne.

Pfff! To jeszcze nic. Przecież prezydent wrócić do…Więcej...

Komentarze: 5

Grać czy nie grać?
Kategoria: Felietony  

Postprzez vampireq 04 Lip 2010, 10:33
Ocena:


"Odpychający, nastoletni prymityw odchodzący od komputera raz na trzy dni i odganiający się klawiaturą od każdego kto śmie przeszkodzić, lub - co gorsza - wyłączyć komputer." Każdy amator komputerowej rozrywki zapewne zetknął się z tym stereotypem. Aż strach pomyśleć, że nasze matki, żony i kochanki mogą mieć o nas takie zdanie. Pewnie jednak nie postrzegają nas w aż tak drastyczny sposób, ale nie oszukujmy się, większość niegrających osób uważa gry za jedną z najniższych, jeżeli nie najniższą, formę rozrywki. Rodzice nikogo nie odganiają od książki czy filmu, zazwyczaj to komputer jest największym, większym nawet od telewizji, wrogiem naszych Pierwszych Wychowawców. I nie tylko ich, wszak sporo kobiet wolałoby paradoksalnie widzieć swoich mężczyzn z kumplami na piwie niż wrr! przed komputerem. Wykazując się znajomością literatury czy kinematografii można zabłysnąć w towarzystwie (o pardon, w śmietance towarzyskiej), natomiast wspominając
o zainteresowaniu grami komputerowymi narażamy się, w najlepszym przypadku, na krzywe uśmiechy i docinki.

Nie tylko Szekspir dobre scenariusze pisał
Inne gałęzie rozrywki umożliwiają tworzenie dzieł z przesłaniem, adresowanych do inteligentnych ludzi. Jednak jeżeli większość przemysłu rozrywkowego byłaby ambitna, to reżyserzy i aktorzy musieliby dorabiać na budowach, bo od zarania dziejów ogół woli oglądać brutalne walki niż słuchać poezji. Ktoś postury Jeana-Clauda van Damma czy Stevena Seagala w branży budowlanej zrobiłby pewnie niezłą karierę, ale dzięki występom w filmach najwyżej średniej klasy, nie muszą się mocować z cegłami, są za to sławni i bogaci. Prawdą jest niewątpliwie, że na pecety i konsole wychodzi wyjątkowo…Więcej...

Komentarze: 4

Media grozy
Kategoria: Felietony  

Postprzez Fenrir 04 Lip 2010, 10:17
Ocena:


Od kilku lat prawie nie oglądam telewizji (tylko CSI co niedzielę). Może dlatego, że nasze media są pełne kretynów i idiotów, którzy uważają, że ludzie są spragnieni kolejnej wojny, wypadku, afery, kryzysu czy też strzelaniny. Zaś te wesołe wydarzenia zostawia się na koniec, o ile w ogóle takie są przewidziane – po co ten głupi Kowalski ma wiedzieć, że może być lepiej?

Dlaczego, pytam: DLACZEGO?! w naszej telewizji nie wspomniano ani słowem o Sonisphere Festival, gdzie mieliśmy okazję oglądać królów metalu na jednej scenie, na dodatek w tak cudownym państewku jak Polska, z dysmózgowcami na poziomie intelektualnym ameby z porażeniem mózgowym, którzy nie potrafią zorganizować nawet kinderbalu w przedszkolu? Powiem wam, dlaczego nic o tym nie mówiono: bo nie wybuchła żadna bomba, nikt nikogo nie pobił, obyło się bez ofiar śmiertelnych. Aż dziw, że nie skrytykowano zabezpieczeń imprezy, gdzie bez problemu mogłem wnieść mały reaktor atomowy w plecaku… Mimo to nie przypominam sobie, bym sprzed sceny słyszał nawet małe pierdyknięcie. Nie przeczę: zdarzali się idioci, którzy nie potrafili współżyć z innymi uczestnikami koncertu, ale takich buców było najwyżej kilkuset, zaś widzów przeszło 80 000. Chyba robi wrażenie?...

Za to rok temu, podczas koncertu Madonny, wszędzie widzieliśmy reklamy tej panny (osobiście uważam, że zarzynane prosię w akompaniamencie obdzieranej z piór żywcem gęsi ma lepszy wokal). Ileż to było mówione, ileż to kontrowersji było… Strach było otworzyć lodówkę, bo zaraz by wyskoczył spot reklamowy tej cholernej gwiazdki… Tak przy okazji: szczere gratulacje dla władz Warszawy, które…Więcej...

Komentarze: 6

Zaloguj się

Nazwa użytkownika:

Hasło:


Pamiętaj mnie
Ukryj mnie

Zarejestruj się

Statystyki

Wszystkich postów: 1424
Wszystkich tematów: 300
Wszystkich użytkowników: 106
Ostatnio zarejestrowany: gamemen